Zespół Szkół Zawodowych w Mrągowie

» » Jacek Karpiński – niezwykły konstruktor

Jacek Karpiński – niezwykły konstruktor

Opublikowano: poniedziałek, 2018-04-09

„Trzeba się śpieszyć, bo w ciągu dekady nastąpi rewolucja. W latach 80. świat opanują mikrokomputery” –– Jacek Karpiński

Jacek Karpiński urodził się 9 kwietnia 1927 w Turynie. Polski inżynier elektronik mimo sukcesów konstrukcyjnych był szykanowany przez różne instytucje PRL.

Jego ojciec był konstruktorem lotniczym, matka lekarką. Oboje byli zakochani w górach. Kiedy na świat miał przyjść ich syn, ustalili, że poród odbędzie się pod szczytem Mont Blanc w Alpach. W ostatniej chwili plany uległy zmianie i Jacek Karpiński urodził się w Turynie.

W wieku 12 lat Karpiński przeżył dwa bolesne wydarzenia. W lipcu 1939 roku podczas wyprawy w Himalaje zginął jego ojciec, we wrześniu wybuchła wojna. Jako 14-latek wstąpił do Szarych Szeregów. Początkowo brał udział w małym sabotażu, a następnie w akcjach zbrojnych. W powstaniu warszawskim był żołnierzem batalionu „Zośka”. 2 sierpnia transportował broń z Mokotowa na Ochotę. Otrzymał postrzał w kręgosłup i został sparaliżowany. Lekarze wystawili mu fałszywą kartę choroby i dzięki temu przeżył po kapitulacji. W czasie okupacji za waleczność i odwagę trzykrotnie otrzymał Krzyż Walecznych.

Po wojnie ponownie musiał nauczyć się chodzić. Odzyskał władzę w nogach, jednak pamiątką po powstaniu pozostało utykanie. Zdał maturę i od 1946 studiował na Politechnice Łódzkiej, potem Warszawskiej. W marcu 1951 uzyskał dyplom magistra inżyniera.

„Podczas okupacji zajmowałem się przede wszystkim wojskiem. Byłem zapisany do szkoły mechanicznej, ogrodniczej. Wtedy tylko takie działały. Ale nauka to była żadna. Sam więc uczyłem się w domu matematyki, fizyki, chemii, literatury i angielskiego. We wrześniu 1945 roku zdałem do liceum, przerobiłem dwuletni program w ciągu roku i zdałem maturę na samych piątkach. I dopiero potem była politechnika w Łodzi, a później w Warszawie. Naprawdę studiowałem, nie imprezowałem. Nie opuściłem ani jednego wykładu. A że miałem fenomenalną pamięć, do egzaminów wcale nie musiałem się uczyć” –– wywiad z Jackiem Karpińskim, crn.pl, 15 maja 2010

Początkowo pracował jako konstruktor w zakładach na Żeraniu, później trafił do Instytutu Podstawowych Problemów Techniki Polskiej Akademii Nauk. Pierwszą jego konstrukcją była maszyna do długoterminowych numerycznych prognoz pogody o nazwie AHH. Urządzenie wykorzystywało pomysł Józefa Lityńskiego z Państwowego Instytutu Hydrologiczno-Meteorologicznego. W 1959 roku Karpiński zbudował pierwszy na świecie tranzystorowy analizator równań różniczkowych – AKAT-1. Dzięki tej konstrukcji znalazł się wśród sześciu laureatów konkursu młodych talentów techniki UNESCO. Nagrodą były studia w Stanach Zjednoczonych.

„Rzeczywiście, przyjmowano mnie jak króla. Byłem tym zresztą bardzo onieśmielony. Miałem zaledwie trzydzieści kilka lat. Po studiach poprosiłem o możliwość odwiedzenia całej długiej listy firm i uczelni. UNESCO zgodziło się. W Caltechu witał mnie rektor ze wszystkimi dziekanami, w Dallas – burmistrz miasta. I wszyscy chcieli, żebym dla nich pracował, począwszy od IBM, a skończywszy na uniwersytecie w Berkeley. W San Francisco proponowano mi nawet stworzenie własnego instytutu” –– wywiad z Jackiem Karpińskim, crn.pl, 15 maja 2010

Dwa lata przebywał na znanej amerykańskiej uczelni Massachusetts Institute of Technology. Odwiedził kilka innych renomowanych ośrodków akademickich. Poznał największe sławy, m.in. Johna Eckerta, Rossa Ashby'ego i profesora Moore'a. Jego talent zrobił ogromne wrażenie i otrzymał oferty pracy w USA, jednak zdecydował się na powrót do kraju.

„Nie wiem, czy można to nazwać patriotyzmem, ale ja po prostu chciałem pracować dla Polski. Zawsze wierzyłem, że ruscy kiedyś sobie pójdą. A technologia zostanie. Poza tym uważałem, że to nie byłoby w porządku – wyjechać na delegację i zostać. Spotkałem Polaków, którzy tak postąpili, i nie sądziłem, żeby to było uczciwe. Wiedziałem, że w PRL będę żył w niewoli, ale wierzyłem też, że normy moralne obowiązują niezależnie od sytuacji. I jeszcze jedno: nie mogłem zostawić mojej mamy” –– wywiad z Jackiem Karpińskim, crn.pl, 15 maja 2010

Po powrocie do kraju powstał perceptron, uczącą się maszynę, która przy pomocy kamery rozpoznawała obiekty, np. obrazki, wzory, tekst. Była to druga taka konstrukcja na świecie, jednak zastosowano autorskie rozwiązania. Perceptron Karpińskiego to sieć neuronowa oparta na 2 tysiącach tranzystorów. Sukces w świecie naukowym przysporzył konstruktorowi wrogów. Dalszą pracę skutecznie utrudniał dyrektor instytutu PAN. Karpiński przeszedł do Instytutu Fizyki Doświadczalnej Uniwersytetu Warszawskiego.

W nowym miejscu pracy zbudował skaner do analizy fotografii zderzeń cząstek elementarnych. Analiza danych odczytywanych ze skanera wymagała zastosowanie komputera. Kolejnym dziełem Karpińskiego był KAR-65. Maszyna osiągała szybkość 100 tysięcy operacji na sekundę i była 30-krotnie tańsza niż dwukrotnie wolniejsze komputery Odra. Zastosowano wiele nowych autorskich rozwiązań.

Jednym z pomysłów polskiego inżyniera był mikrokomputer. Protoplasta dzisiejszych komputerów osobistych powstał w latach 1970–1973 i otrzymał nazwę K-202. Urządzenie było absolutnie przełomowe, prędkość miliona operacji na sekundę nie została pobita przez komputery osobiste, które zbudowano dziesięć lat później. 16-bitowy K-202 wykorzystywał adresowanie stronicowe, które umożliwia wielokrotne powiększanie pamięci. Ówczesne komputery posiadały 64 kilobajty pamięci, K-202​ – ​8 megabajtów. System opracowany przez Karpińskiego jest obecnie wykorzystywany przez tysiące urządzeń, niestety Polak nie opatentował wynalazku. Oczywiście w rzeczywistości PRL-u genialny projekt był źródłem kolejnych problemów.

„Członkowie komisji powołanej przez Zjednoczenie Mera oznajmiają: projekt nie nadaje się do realizacji. Dlaczego? Bo takiej technologii nie ma i być nie może. Gdyby była, to Amerykanie już by ją na pewno wykorzystali” –– Bożena Aksamit, Zduszona rewolucja inżyniera Karpińskiego, Gazeta Wyborcza, 2 lipca 2012

Ostatecznie wyprodukowano 30 egzemplarzy urządzenia, z czego połowa przeznaczona była na eksport. Wyłącznie z powodu nacisków Brytyjczyków, którzy sfinansowali przedsięwzięcie, produkcją kierował Jacek Karpiński. Szybko został odsunięty od tego stanowiska, a na taśmach pozostało 200 niedokończonych komputerów. K-202 w udoskonalonej formie był później produkowany jako MERA-400.

Konstruktorowi odmówiono wyjazdu za granicę. Pod koniec lat 70. zamieszkał pod Olsztynem i zajął się hodowlą drobiu i trzody chlewnej. Władze kilkukrotnie nie wyraziły zgody na objęcie przez niego kierowniczych stanowisk związanych z wyuczonym zawodem. W 1980 roku jego historię nagłośniła polska telewizja. W wywiadzie na pytanie o przyczynę obecnego zajęcia padła słynna odpowiedź „Bo od tych ludzkich wolę prawdziwe świnie”. W końcu otrzymał paszport i wyjechał do Szwajcarii.

Na emigracji pracował dla Stefana Kudelskiego – polskiego twórcy serii profesjonalnych magnetofonów, laureata nagród amerykańskiej Akademii Filmowej. Później powstało kilka nowych konstrukcji, m.in. robot sterowany głosem oraz Pen Reader – skaner z rozpoznawaniem pisma.

W 1990 roku Karpiński powrócił do kraju. Był m.in. rządowym doradcą ds. informatyki. Chciał uruchomić produkcję Pen Readera oraz kas fiskalnych, z tego powodu wpadł w problemy finansowe. Jego dom został zlicytowany. Jego ostanie lata życia to zmaganie się z chorobą i trudnymi warunkami. Mimo to pracował jeszcze nad systemem rozpoznawania mowy i skanerem dla księgowych – urządzeniem odczytującym kolumny liczb z papierowych dokumentów. Na dokończenie tych projektów zabrakło czasu. Karpiński zmarł 21 lutego 2010 roku we Wrocławiu.

„Gdyby nie towarzysz Łarionow, generalny konstruktor radzieckiego komputera RIAD, kto wie, czy to nie w PRL-u zaczęłaby się rewolucja informatyczna, która dała światu komputery osobiste. (…) Po K-202 Jacka Karpińskiego w Polsce nie pojawiła się już nigdy żadna genialna konstrukcja w dziedzinie elektroniki. (…) Moskwa zdecydowała, że powstanie jeden typ komputera dla całego Układu Warszawskiego – RIAD. Nikomu nie przeszkadza, że to projekt ściągnięty z przestarzałego już IBM 360” –– Bożena Aksamit, Zduszona rewolucja inżyniera Karpińskiego, Gazeta Wyborcza, 2 lipca 2012

Strona szkoły na Facebooku. Stworzona przez uczniów dla uczniów.