Zespół Szkół Zawodowych w Mrągowie

» » Człowiek z Piltdown

Człowiek z Piltdown

Brytyjczyk Charles Dawson ogłosił, że znalazł brakujące ogniwo między małpą a człowiekiem. Oszustwo zostało udowodnione dopiero po 40 latach.

Jedno z największych fałszerstw w historii nauki miało swój początek 18 grudnia 1912 roku. Tego dnia brytyjski geolog amator Charles Dawson zaprezentował czaszkę tzw. Człowieka z Piltdown. Miał to być fragment nieznanego nauce hominida. Wielu naukowców podeszło do tego odkrycia z rezerwą, jednak w prasie fachowej pojawiły się artykuły o „brakującym ogniwie” i najważniejszym odkryciu w Anglii.

Z biegiem lat pojawiało się coraz więcej wątpliwości. „Człowiek z Piltdown” nie pasował do nowych znalezisk hominidów, miał zupełnie inne cechy anatomiczne. W latach 30. trafił do muzealnych magazynów.

Szczegółowe badania przeprowadzone w latach 1949-1953 odsłoniły prawdziwe oblicze tej historii. Niezbicie udowodniono, że „Człowiek z Piltdown” faktycznie był pół-człowiekiem, pół-małpą. Należy rozumieć to dosłownie – czaszka pochodziła od średniowiecznego człowieka, 500-letnia żuchwa należała do orangutana. Kości były „postarzone” przez moczenie w roztworze żelaza i kwasu chromowego. Wyniki badań ogłoszono 21 listopada 1953 roku.

Wokół oszustwa pojawiło się tyle teorii, że prawdopodobnie już nikt nie wyjaśni do końca tej zagadki. Główny podejrzany zachował milczenie. Pojawiły się teorie, że był on pośrednią ofiarą żartu skierowanego na środowisko brytyjskich paleontologów. W 1975 w Muzeum Historii Naturalnej w Londynie znaleziono skrzynkę z podobnie przygotowanymi kośćmi należącą do jednego z pracowników. W czasach „odkrycia” był on w konflikcie z przełożonym.

Najciekawsze teorie przedstawiają niektórzy zwolennicy kreacjonizmu – poglądu, że człowiek został stworzony w swojej pierwotnej formie przez Boga. „Człowiek z Piltdown” ma być koronnym dowodem na to, że inne skamieniałości człowiekowatych również są oszustwem.

Strona szkoły na Facebooku. Stworzona przez uczniów dla uczniów.